Francuzi jedzą żaby! Mit czy prawda?

W języku polskim funkcjonuje dobrze znane, choć trochę obraźliwe określenie Francuzów „Żabojady”. Ale czy rzeczywiście Francuzi zasługują na ten przydomek? Skąd pochodzi zwyczaj jedzenia tych płazów i czy to rzeczywiście tylko francuska tradycja?

Jeśli ktoś myśli, że jedzenie żabich udek to wynalazek kuchni francuskiej jest w dużym błędzie. Trudno jednoznacznie ustalić, kiedy żaby pojawiły się na francuskich stołach. Jedno jest pewne, to nie Francuzi byli pierwsi.

Najstarsze ślady konsumpcji żab odnajdujemy w Chinach około I wieku przed Chrystusem. Wiadomo też, że żaby jadali Aztekowie.

Jak to się stało, że żabie udka stały się sztandarowym francuskim daniem?

Jedzenie żabich udek zainicjowali we Francji średniowieczni mnisi. Jako że post w średniowieczu stanowił bardzo ważny element duchowości, mnisi potraktowali żabę jako „rybę” i dzięki temu mogli je konsumować także w czasie postu. Nie wszyscy jednak patrzyli na to przychylnie – ówcześni lekarze często odradzali spożywanie płazów, uznając je za niezdrowe.

Ale największą popularność żabie udka zyskały w XVII wieku dzięki Aleksandrowi Dumas, który wymienił to danie w swoim Wielkim słowniku kuchni. Od tej pory żabie udka zaczęły uchodzić za rarytas, pojawiając się na stołach arystokracji i bogatych mieszczan.

To właśnie wtedy narodził się mit Francji jako ojczyzny „żabojadów”. W rzeczywistości jednak żabie udka jadano okazjonalnie i traktowano raczej jako kulinarną ciekawostkę niż codzienne danie. Mimo to, żabie udka stały się symbolem francuskiego stylu życia, zamiłowania do kulinarnych eksperymentów i łączenia tradycji z elegancją.

We Francji żabie udka najczęściej trafiają na patelnię z masłem, czosnkiem i pietruszką. W smaku przypominają delikatne mięso kurczaka.

Żabie udka są dziś przede wszystkim atrakcją turystyczną we Francji, a niejeden Francuz nigdy ich nie próbował. Stanowią one również przysmak serwowany w wielu luksusowych restauracjach, a nie są codziennym daniem przeciętnego Francuza.

Konsumpcja żabich udek a środowisko.

Warto pamiętać, że Francja nie jest jedynym miejscem, gdzie żabie udka trafiają na talerze. Znajdujemy je na stołach na całym świecie, najwięcej jada się ich oczywiście we Francji i Stanach Zjednoczonych – szczególnie w Luizjanie i Arkansas.

A jeśli Barack Obama zajadał się nimi podczas swojej kampanii prezydenckiej, to dlatego, że światowa stolica żabich udek znajduje się w Stanach Zjednoczonych! To właśnie małe miasteczko Rayne w Luizjanie nadało sobie ten tytuł i od 43 lat organizuje wielki festiwal na cześć żaby.

Ale wielu amatorów żabich udek znajdziemy także w innych regionach świata między innymi w Chinach, Indonezji, Belgii czy Szwajcarii.

Jednak za tym kulinarnym symbolem kryje się druga, mniej apetyczna strona. Od lat 80. XX wieku populacje żab w Europie zaczęły gwałtownie spadać, dlatego Unia Europejska zakazała odłowu wielu gatunków. To jednak nie zahamowało popytu – zamiast tego rozpoczęto masowy import z Azji i innych regionów świata.

Konsekwencje są poważne: spadek populacji lokalnych gatunków, zaburzenie całych ekosystemów, a także ogromne cierpienie samych zwierząt, które często są patroszone jeszcze żywe.

Aktywiści ochrony środowiska uważają również, że jedzenie żab jest dużym marnotrawstwem. Zabijana jest cała żaba, żeby zjeść tylko żabie udka, co stanowi około 20% jej masy ciała.

Według badań opublikowanych w Nature Conservation tylko między 2011 a 2020 rokiem UE sprowadziła ponad 40 milionów kilogramów żabich udek – czyli nawet do 2 miliardów osobników. Belgia i Francja są największymi importerami. Problem w tym, że handel jest mało przejrzysty – nie wiadomo dokładnie, jakie gatunki i w jakich ilościach trafiają do Europy.

Jeśli zatem mamy ochotę na żabie udka, dobrze jest sprawdzić, skąd one pochodzą. Lepiej wybierać te z hodowli – np. z Turcji, Francji czy Wietnamu. Natomiast ja osobiście wolę kurczaka od żabich udek.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *